Jeszcze jakiś czas temu przedstawiciele niektórych państw ostro krytykowali brytyjski rząd za to, ze pozwala na instalowanie monitoringu na ulicach miast. Dziś większość z tych dawnych krytyków sama posiada tego typu instalacje u siebie. Doświadczenie bowiem pokazało, że w kwestiach bezpieczeństwa to Anglicy (jeszcze do niedawna) wiedli prym.

monitoring miejski

Głównym zarzutem względem pojawienia się kamer na ulicach miast było to, że godzą one w prywatność Bogu ducha winnych obywateli. Bano się, że materiały zebrane w ten sposób mogą posłużyć w innych niż tylko bezpieczeństwo celach. Wszystko to okazało się jednak jedną wielką mrzonką. Dzięki temu, że niemal na każdej przecznicy zainstalowano rejestrator dvr wskaźnik wykrywalności sprawców przestępstw i wykroczeń w całej niemal Anglii. Nawet ostatnie zamieszki na ulicach Londynu czy Manchesteru nie przemawiają na niekorzyść monitoringu. Owszem, może i nie pozwolił on zapobiec kradzieżom i dewastacji, ale przecież to nie jest jego zadaniem tylko policji. Pomógł za to zidentyfikować tysiące sprawców, którzy będą mogli teraz zostać osądzeni i zmuszeni do wypłacenia rekompensat osobom, którym zrobiły krzywdę bądź zniszczyły mienie.

No related posts.